W miniony weekend pojechałem do Wielkopolski, gdzie odbywał się Kurs na Instruktora Survivalu. Jako, że staram się kształcić cały czas, nie mogłem nie skorzystać z okazji.


Uprawnienia jako Instruktor Survivalu to nie tylko poszerzenie mojej oferty dla Was, ale przede wszystkim potwierdzenie posiadania przeze mnie pewnych umiejętności, które pielęgnuję od kilkunastu lat. Sam kurs zorganizowało Centrum Kształcenia Kadr Sportowych na skraju Puszczy Noteckiej.

W drodze na kurs

Z uwagi na odległość, postanowiłem wyruszyć już dzień wcześniej. Nocleg urządziłem niedaleko Kórnika, na wyznaczonym miejscu biwakowym w starorzeczu Warty. Była to dobra okazja do przyzwyczajenia się do mrozu w nocy i ćwiczeń z rozbijania obozu przed kursem.

Jako, że zajęcia miały rozpocząć się po południu, skorzystałem z okazji i odwiedziłem uroczą miejscowość, która prawa miejskie uzyskała w XIV wieku. Sieraków jako miasto został lokowany w miejscu małego grodu przez Maćka Borkowica, który został skazany przez Kazimierza III Wielkiego i uwięziony do końca życia w wieży olsztyńskiego zamku. Tutaj nad samą Wartą możemy obejrzeć częściowo odbudowany Zamek Opalińskich oraz Muzeum Rybactwa Śródlądowego i Ochrony Wód, które mieści się w dawnym kościele ewangelickim.

Zamek Opalińskich w Sierakowie
Uwagę zwraca szachulcowa konstrukcja Muzeum

Instruktor Survivalu – przebieg kursu

Kurs na Instruktora Survivalu zorganizowany został w Chorzępowie. Jedna część odbyła się nad Jeziorem Barlin, a kolejna – z uwagi na zakaz rozpalania ognia w lesie – na terenie Gospodarstwa Agroturystycznego Gawra.

Szkolenie pod okiem doświadczonego instruktora było intensywne, a nocą temperatura sięgnęła ok. -6 stopni.

Kurs poruszał zagadnienia nie tylko teoretyczne ale i praktyczne. Poza nabyciem i udoskonaleniem umiejętności budowy schronień, rozpalania ognia i pożywienia oraz pozyskiwania i uzdatniania wody, sporo dowiedziałem się z zakresu metodyki, bezpieczeństwa i pierwszej pomocy.


Na zakończenie kursu musiał się oczywiście odbyć egzamin. W tym wypadku zadanie polegało na rozpaleniu ognia i zagotowaniu kubka wody w określonym czasie. Pomimo zmęczenia, ale za to z solidną dawką wiedzy, udało się to każdemu. Od teraz jestem Instruktor Survivalu, tylko czekam na potwierdzające to dokumenty.

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Kategorie